Odszedł Zbigniew Bessman, ojciec chrzestny piskiej koszykówki

2023-07-10 14:42:41(ost. akt: 2023-07-10 14:52:28)

Autor zdjęcia: TSK Roś Pisz

KOSZYKÓWKA/// 8 lipca zapisze się jako jedna z najsmutniejszych dat nie tylko w historii TSK Roś Pisz, ale i całego piskiego sportu. Po ledwie 52 latach swój „mecz życia” zakończył wieloletni prezes „Jeziorowców” – Zbigniew Bessman.
Łamiąca serca informacja napłynęła zza oceanu. – Nasz Kochany Prezes odszedł nagle i niespodziewanie, podczas wycieczki w Kanadzie. 10 lipca, o godzinie 12:00 miejscowego czasu (czyli 18:00 w Polsce), odbędzie się ostatnia msza święta przed kremacją. Przez ogromną odległość niestety nie możemy w niej uczestniczyć osobiście. Chcemy połączyć się chociaż w ten sposób i zrobić „modlitewny szturm do nieba” (…). O szczegółach pogrzebu poinformujemy później, gdy tylko te zostaną ustalone – napisali „Jeziorowcy” na swojej stronie internetowej.

Strata dotknęła nie tylko mieszkańców Pisza, ale i innych stron Polski. Przez media społecznościowe przelało się istne tsunami kondolencji. Także ze strony tych, z którymi – przez długie, długie lata – zespół TSK rywalizował w duchu fair play bezpośrednio na parkiecie.

Składamy kondolencje z powodu tak ogromnej tragedii jaką jest śmierć tak wybitnej osoby – słowa smutku i wsparcia popłynęły m.in. od koszykarskiej sekcji AZS UWM Olsztyn. – Pan Zbyszek od lat wspierał koszykówkę. Prezes, lider, organizator, społecznik, propagator, filantrop, działacz. A często także człowiek od brudnej roboty. Gdyby więcej było takich ludzi, to z pewnością koszykówka w naszym regionie stałaby na dużo wyższym poziomie. Wyrazy szczerego współczucia składamy przede wszystkim rodzinie, a także ogromnej liczbie osób, które tak jak my przeżywają tę smutną wiadomość.

Towarzystwo Sportowe Koszykówki było „druga rodziną” śp. Zbyszka. To on był osobą, fundamentem, dzięki której udało się odbudować piską koszykówkę. Wielu mieszkańców Pisza i okolic właśnie dzięki niemu pokochało ten sport.

Niewidoczny z przodu, zawsze wolał być z tyłu. Słynął z wielkiego poczucia humoru i tak powinien być zapamiętany. Jako wesoły, pełen pasji człowiek. Teraz nasza rodzina przyjaciół piskiej koszykówki została nagle bez „Taty”. Otoczmy modlitwą i Jego żonę Anię, która jest przy śp. Zbyszku w Kanadzie, synów Mateusza i Łukasza, a także całą resztę rodziny – proszą działacze TSK.

Cała redakcja Gazety Piskiej łączy się w smutku po śmierci ważnej dla tak wielu osoby. Panie Zbigniewie, z całego serca dziękujemy. Za wszystko.

Kamil Kierzkowski

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5